RSS

Archiwum autora: serdunio

ale wstyd…

Posted on

no matko miesiac minal. no!? kurka.

a ja ostatnio “awansowalam” na… morderce. dokladnie wczoraj. cholercia ale po kiego czorta wlazlo pod kola???? :( czemu nie ucieklo?? mnie zycie mile wiec nic durnego nie zrobilam, ani nie skrecilam w prawo, coby zostac rabnieta (choc w sumie w jakimstam stopniu rabnieta jestem nie od dzis tak? :/ ) przez samochod jadacy w tym samym kierunku co ja, ani w lewo (coby dostac od samochodow jadacych w przeciwnym kierunku). nie wyhamowalam, coby dostac w doopsko od samochodu jadacego za mna. wiec kurna normalnie ubilam ptaszysko… nie zeby jakies wdzieczne piekne itd… ale spore za to. mewa. lub cos mewopodobne. jakis idiota wyrzucil jedzenie na srodku jezdni, lub tez durne mewy przywlokly zarcie same? (moze lecialy z zarciem i im spadlo? nie wiem). trzy sztuki byly, dwie potrafily odleciec to co z ta trzecia? balam sie popatrzec we wsteczne lusterko… zerknelam tylko ale jak zobaczylam piorka ptasie to mi sie cos zrobilo… pfff. kurka. no morderca i tyle…

co do calej reszty to nie chce mi sie pisac. bo i nie ma o czym. jest zle i cudownie za jednym zamachem, czy to mozliwe??? :( ech…

nawet ten okrzyczany supermoon mnie oszukal… spodziewalam sie wielkiej pomaranczowej pilki… a tu co? no dobra, moze ciut wiekszy niz normalnie, ale bez szalenstwa. no jasniejszy na pewno. ale … ech. pff. o. po czasie dowiedzialam sie ze pomaranczowa ogromna pilka to jest harvest moon. i wystepuje czasem jesienia. pfff!

… cale szczescie ze istnieja takie miejsca, w ktorych zawsze jest pieknie…

Alleluja!

Jezus Zyje! :)

Obrazek

a dzis to mi sie po prostu wyc chce.

Posted on

o. i nie zeby od wczoraj do dzis wiele sie zmienilo… choc znam dwie rodziny ktorym zycie sie moglo troche zawalic… dwoch bylych sasiadow odeszlo… dwa i trzy pietra wyzej od Mieszkania Moich Kochanych…
a u mnie aktualnie dol. ot tak po prostu. bez ostrzezenia.

chwale sie !!!! bezczelnie!

Posted on

a co! kurna! moje ulubione ciasto, ktore do tej pory lezalo w sferze marzen itede itepe. az sie kurka zezlilam, zawzielam i… proszszsz!!!! tadam!

Photobucket

Photobucket

Photobucket

niniejszym stwierdzam, ze w koncu uwierzylam ze nie ma rzeczy niemozliwych !  przynajmniej w sferze pieczenia ;)

 

 

rozmazanie…. oraz… opadanie… (?)

Posted on

szczeki… ale po kolei.

rozmazanie. jakby tu tak zeby nie trywialnie i nie pompatycznie… e. do kitu. wiec zwyczajnie. chodzi mi o Whitney H. wyjatkowo jakos mnie ta smierc ruszyla. nie mam pojecia tak naprawde dlaczego, ani mi ona rodzina, ani nawet jakas szczegolna fanka nie bylam, wrecz przeciwnie chwilami – zwlaszcza po slawetnym wystapieniu w Sopocie…  wiec dlaczego za kazdym razem kiedy slysze jej piosenki, lapia mnie one za gardlo… lzy jakos same… ? jak to zwykle u mnie bywa – staram sie dotrzec do sedna sprawy… jakos “przeanalizowac” zachowanie… wiec co tym razem? czy dlatego ze bylo mi jej po prostu zal? zal, ze tak bezsensownie ulokowala swoje uczucia? ze dokonywala takich a nie innych wyborow w zyciu? a moze to wszystko przez “I will always love you”…? przyjelam te jej piosenke “jak swoja” stala mi sie taka moja… nie mam pojecia o co chodzi i dlaczego… czekalam na nastepna plyte, czekalam na nastepny film… ech… kurka.

* * *

co do opadania – konkretnie chodzi o opadanie szczeki. a dokladniej – opadniecie. nie wiem co mnie napadlo dzisiaj w kosciele bedac, czekalismy na nasza kolejke do Komunii, zauwazylam kobiete w zaawansowanej ciazy. od razu mnie sie przypomnialo ze Mniejszy niedawno byl bardzo zafrapowany tym jak to jest jak dzidzius jest w brzuszku, wiec dyskretnie pokazalam mu te pania. z brzuchem. oczywiscie dzieci i dyskrecja to sa pojecia sie wykluczajace, o czym o zgrozo zapomnialam, wiec Mniejszy wyciagnal palucha i wskazujac konkretnie pyta: “ta pani?” no tak, ta. po czym padly slowa ktore wlasnie spowodowaly opadniecie szczeny. definitywne! cos w ten desen: “mama a czy ty wiesz, ze jak dzidzius sobie tak rosnie i rosnie w brzuszku mamy, to jak ma 7-8 miesiecy to sie odwraca glowa w dol?” yyyyyyyyyyyyy… ze co? ze jak? ze … SKAD ON TO WIE??? “Tak synus, wiem” no CO mialam powiedizec?????? “mama, a czy ja tez sie tak odwrocilem?” “tak synus, odwrociles sie.” “mama, a wiesz ze jak dzidzius ma 2 miesiace w brzuszku mamy to jest taki duzy jak pol gumy do zucia?” gumy do zucia? donald? e… chyba o te w listkach chodzi? zszokowana pytam: “synus a skad ty to wszystko wiesz?” “a w ksiazce sobie przeczytalem!” “A w jakiej?” “a w takiej jednej w szkole…”
hmmm. ja bym chetnie sobie te ksiazke przeczytala, moze tam podpowiadaja JAK wytlumaczyc dziecku dokladnie skad  sie wzielo i JAK na ten swiat sie przedostalo…??????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

paczkowanie na lekko ;)

Posted on

no tak to jest jak sie za przeproszeniem nie ma ogonkow. nie chodzi mi o paczkowanie w sensie pakowania w paczki oczywiscie, tylko o tradycje tlustoczwartkowa :)   no otoz  w tym roku paczkujemy na lekko. o tak o :
Photobucket
Photobucket

no nie sa smazone, no nie ociekaja tluszczem, jakos mi na tym nie zalezy specjalnie ;)
za to po raz pierwszy w zyciu sie moge bezkarnie paczkami obzerac!!!! o!

smacznego! :D

cisnienie

Posted on

nacisk taki jakis. odgorny, odsrodkowy, lichowiejaki… i tak wlasnie mysle sobie i mysle zeby cos z tym zrobic. co i jak nie mam pojecia. dawno dawno temu w takich sytuacjach po prostu bralam dlugopis i kartke i powstawal wiersz. jeden, drugi trzeci. czasem i piaty. dzis chyba nie potrafie… chociaz…?

jest pozno czy tam wczesnie, wszystko jedno. tzn dla kogos kto rano wstawac musi to wcale nie wszystko jedno tak? ale dla mnie…

przeciwstawne uczucia/odczucia mna tarmosza. zeby cos zrobic, gdzeis pojsc, stac sie pozytecznym w koncu ludziem… z drugiej strony… czy ja potrafie? tyle lat dom, maz, dzieci… i kroliki ;) zeby ze mna czasem nie bylo tak ze szuka a prosi Boga coby nie znalesc… ech…

patrze w lustro, i widze ze jednak sie starzeje… kiedystam, dawno temu… no, 12 lat temu a moze 13… kolezanka patrzac na mnie mowi: no i popatrz jak widac roznice miedzy kobieta przed trzydziestka a po trzydziestce. nie rozumialam co do mnie mowila :) wiec mi naocznie wytlumaczyla – powlokla do lustra i mowi: patrz. ty masz skore ladna, gladka, sprezysta. a ja? rozszerzone pory… hihi. tak mi te pory w glowie utkwily jakos. niedawno patrzylam sie na siebie w lustrze i… no wlasnie. wiem juz co miala na mysli… :)

sama nie wiem czego chce. meczy mnie i meczy cos w srodku, i bynajmniej nie od strony gastrycznej ;) ech…

podsluchane…

Mniejszy mowi do wiekszej: “do you know that if you are nice to everyone FOR THE WHOLE WEEK, you’ll be a saint?”
Wieksza: “I think you’d have to be nice FOR THE WHOLE LIFE…”
Mniejszy:” UNTIL YOU DIE?????”

hmmm…

(M:”a wiesz, ze jak bedziesz mila dla wszystkich przez caly tydzien to bedziesz swieta?”
W:”mysle ze bys musial byc mily przez cale zycie…”
M:”az do smierci????”)

zadumana…

saczac wolniutko z dollarstorowej, ale ladnej, o takich kobiecych ksztaltach ;) lampki napoj lekkoprocentowy… bialem winem zwany… rozmaitych mysli klab ogarnac probujac… do rozmaitych wnioskow dochodze…

… mianowicie ze

#1. najpiekniejszym usmiechem swiata jest usmiech dziecka ktoremu wlasnie ubyla gorna lewa jedynka… :D

#2. to nieprawda ze czlowiek docenic cos w pelni moze dopiero gdy to straci…

#3…. mysl mi sie urwala…

#4. … a tak w ogole to ja wole wino rozowe, ot co!!!

a druga reka co?

Posted on

juz dawno chcialam o tym napisac. bo mnie to nurtuje. (uwaga – bede pisac o sprawach lozkowych!!!!! :o )
mianowicie: w jakimkolwiek filmie. serialu. czymstam. nawet reklamie jak lozkowa. no wiec gdzeiniebadz – jest facet, jest kobita. w lozku. i ona mu tak fajnie lezy na ramieniu i wyglada na taka strasznie szczesliwa. i nie wyglada zeby jej bylo niewygodnie tak? kurna no ok, niech bedzie ze po malutkim (lub wiekszym, ale takich filmow to ja nie zwyklam ogladac ;) ) “conieco” – jest szczesliwa no. tylko do jasnej cholerki – GDZIE ona ma druga reke??? od dlugiego czasu sie przygladam. no kruca, niech bedzie ze lezy po jego prawicy – na jego prawym ramieniu cudnie i slodko sklania glowke, prawym ramieniem mu tam smyra po torsie, wszystko super, a gdzie ma lewa reke??? jak po lewicy – podobnie, tylko prawa jej wcielo wtedy. no ki czort no? kaleki same? a moze w lozku maja dziure i ona sobie te zbedna (?!) reke tam wtyka???

pfff. no. zrzucilam z siebie :) od razu lepiej :D

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.